Opowiem wam bajkę... To nie było ani za siedmioma górami, ani za
siedmioma lasami i nie było tam, ani kopciuszka ani śpiącej królewny,
ale za to była...
W niedużym miasteczku żyła sobie sierotka Ola. Jej rodzice zginęli
w wypadku samochodowym. Była biedna pomimo, że mieszkała w pięknym
domu. Nie miała nikogo, kto by ją kochał. Sporadycznie odwiedzała
ją staruszka, którą kiedyś spotkała w kościele. Czuła się samotna
i nikomu niepotrzebna.
Gdy nadeszła późna jesień, opiekunka Oli zachorowała, ale szybko wróciła
do zdrowia, Oli już tak często niezaglądała. Raz pewnego ranka, gdy
była w kościele zauważyła staruszkę. Pobiegła do niej i uściskała
ją. Opiekunka Oli ucieszyła się, że znów ją zobaczyła. Postanowiła
wziąć do siebie. Ola bardzo ucieszyła się z tej propozycji. Zamieszkała
ze staruszką i była bardzo zadowolona, że mieszka z kimś kto ją kocha.
Pomagała jej. Sprzątała cały dom i przy tym nie była zmęczona. Miała
dużo przyjaciół z którymi się bawiła. Raz od swojej opiekunki na urodziny
dostała ślicznego kota. Była to kotka. Dała jej na imię Mruczka ponieważ
głośno mruczała. Już tak często nie bawiła się z przyjaciółmi tylko
ze swoją kotką. Bardzo ją kochała. Staruszka dobrze pomyślała o tym
prezencie dla Oli, ponieważ Ola była z tego prezentu ucieszona. Gdy
nadeszła szkoła Ola bardzo się ucieszyła, że chodzi do szkoły. Nigdy
w życiu nie była tak szczęśliwa. Ola miała długie szczęśliwe dni w
szkole i w domu.
Ola już nie była sierotą, ale za to była szczęśliwą dziewczynką. Już
nie czuła się odrzucona. Czuła się, że ktoś ją bardzo kocha, owszem
kocha ją staruszka, która się nią opiekuje i czuwa nad nią. Taka to
była opowieść o sierotce Oli a raczej o dziewczynce wesołej.